Pachnes – najwyższy punkt Gór Białych.
Pachnes to druga najwyższa góra Krety – 2453 m n.p.m. I choć liczby mogą sugerować, że będzie „łatwiej” niż na Psiloritis, rzeczywistość szybko to weryfikuje. Samo dotarcie pod szczyt jest tutaj znacznie bardziej czasochłonne i męczące. Nawet wybierając samochód terenowy i wjeżdżając od strony Anopoli, czeka nas ponad półtorej godziny mozolnej jazdy szutrową drogą, przerywanej krótkimi postojami na widoki. A to dopiero początek – później dochodzi jeszcze kolejne półtorej godziny spokojnego, ale konsekwentnego podejścia pieszo.
Ale od początku.
Widok na Pachnes kilka metrów za wioską Anopoli.
Ten dzień wybrałem nieprzypadkowo. Wejście na Pachnes miało być moim osobistym prezentem na 50. urodziny – cichym, samotnym i dokładnie takim, jaki lubię najbardziej…
Mozolnie pnę się do góry…
Pachnes – informacje w skrócie
Pasmo górskie: Góry Białe (Lefka Ori)
Wysokość: 2453 m n.p.m.
Punkt startowy: okolice Anopoli (szutrowa droga w góry)
Dojazd: tylko samochód 4x4
Czas podejścia pieszo: ok. 1,5 h
Trudność: umiarkowana (łatwa technicznie, wymagająca kondycyjnie)
Najlepsza pora: późne popołudnie / zachód słońca
Charakter trasy: surowy, wysokogórski krajobraz bez cienia
Oczywiście nie może zabraknąć sympatycznych kóz.
Droga w górę
Z Rethymno wyruszyłem chwilę przed 14:00, kierując się na Chora Sfakion, a następnie serpentynami w stronę Anopoli. Już sam ten podjazd można traktować jako osobną wycieczkę – ilość punktów widokowych i bocznych dróg spokojnie wystarczyłaby na cały dzień. Ja jednak odbijam przy Anopoli Tavern i kieruję się na północ, na szutrową drogę prowadzącą wprost w Góry Białe. Dość szybko zaczyna się właściwy podjazd. Przede mną jadą dwa lokalne samochody, które przez pierwsze kilka kilometrów będą moimi jedynymi towarzyszami. Droga pnie się ostro do góry, serpentynami zdobywając kolejne metry wysokości. Początkowo widoki skupiają się na wiosce widzianej z góry, ale im wyżej, tym wyraźniej w tle pojawia się Morze Libijskie.
Południowa strona wyspy jest przepiękna…
Wybrałem tradycyjnie godziny popołudniowe – chciałem zdążyć na zachód słońca. Pogoda dopisywała. Jak na połowę września nie było upalnie, w Anopoli temperatura nie przekraczała 25°C, pamiętajmy jednak, że sama wioska leży na wysokości około 600 m n.p.m.
Pierwsze kilometry prowadzą przez rzadki las iglasty. Po kilkunastu kilometrach krajobraz zmienia się całkowicie – drzewa znikają, a wszystko wokół zaczyna przypominać surową, niemal marsjańską scenerię. Zostaję tylko ja, samochód i skały. Wyżej mijam już tylko jeden pickup wracający z parą turystów.
Widoki księżycowe w Górach Białych.
Uwielbiam takie surowe krajobrazy…
To właśnie tutaj widać najlepiej, dlaczego Lefka Ori nazywane są Górami Białymi. Jasne wapienne skały, silnie odbijające popołudniowe światło, sprawiają wrażenie niemal wybielonych. Lokalni od wieków używali tej nazwy nie bez powodu – latem góry są jasne i oślepiające, zimą natomiast długo utrzymuje się na nich śnieg, potęgując ten efekt.
Czas zacząć wspinaczkę.
Początek podejścia
Na 21. kilometrze docieram do końca drogi. Stoją tam dwa samochody – zapewne lokalnych pasterzy, którzy mają w tych rejonach swoje stada. Jedno z takich kamiennych zabudowań będę mijał później pieszo.
Początek wędrówki nie jest idealnie oznaczony, głównie dlatego, że sam wybrałem skrót do głównej ścieżki. Sam szlak jest jednak wyraźny i łatwiejszy niż wejście na Psiloritis. Gdyby nie długi i wymagający dojazd, z pewnością spotykałoby się tu znacznie więcej osób.
Po krótkim wysiłku dochodzę do pierwszego punktu orientacyjnego – kamiennych zabudowań pasterskich. Miejsce jest oczywiście „zajęte” przez owce, które zupełnie nie przejmują się moją obecnością.
Mijam dwie pary schodzące ze szczytu. Okazuje się, że zostało mi około 40 minut. Ścieżka spokojnie pnie się w górę, a ja co chwilę zatrzymuję się, żeby popatrzeć na kolory gór w popołudniowym świetle. Ten krajobraz naprawdę hipnotyzuje.
Widzicie kolor tych szczytów?
Owce na posterunku…
Na szczycie Pachnes
Im wyżej, tym wyraźniej czuć zmianę temperatury i coraz silniejsze podmuchy wiatru. Ostatni fragment jest bardziej stromy niż końcówka na Psiloritis.
W końcu dochodzę na szczyt. Oczywiście wieje – na tyle mocno, że ponownie muszę zrezygnować z użycia drona. Sam wierzchołek jest dość rozległy i płynnie przechodzi w sąsiednie kulminacje, co jest dla mnie sporym zaskoczeniem.
Co ciekawe, Morze Libijskie nie dominuje tu widoku, jak się spodziewałem. Widać je, ale zachodzące słońce i długie cienie sprawiają, że na pierwszy plan wysuwają się otaczające mnie masywy Gór Białych.
Zostaje mi niecała godzina do zachodu słońca. Wykorzystuję ją w pełni – na timelaps i fotografowanie każdej strony świata. Jestem zupełnie sam. Lefka Ori pokazują tu swój prawdziwy charakter – potężne, poszarpane formy powstałe przez miliony lat działania wiatru, wody i erozji, bez potrzeby wchodzenia w akademicką geologię.
Chwilo trwaj…
Tak to ja :D
Na szczycie Pachnes - 2453 m.n.p.m.
Zachód słońca ze szczytu Lefka Oki.
Powrót
Po zachodzie słońca ruszam w dół możliwie szybko, żeby jak najmniej trasy przechodzić po ciemku. Ostatnie 40 minut pokonuję już z czołówką i dwoma dodatkowymi latarkami. Najtrudniejszy fragment przy zejściu – ten prowadzący do samochodu – nie jest najlepiej oznaczony, ale wszystko kończy się bez problemów.
Zostaje jeszcze półtorej godziny zjazdu do Anopoli i kolejne tyle do Rethymno. To chyba jedyny realny minus tej wyprawy – ponad 3 godziny samego dojazdu. Pociesza fakt, że to naprawdę jedyny minus. Cała trasa, już od samego Rethymno, prowadzi przez wyjątkowo piękne rejony.
Dlatego uważam, że warto poświęcić ten czas. Pachnes pozwala spojrzeć na Góry Białe z zupełnie innej perspektywy.
Widok na północna stronę.
Wschód też jest przepiękny z tego miejsca.
Czas wracać…
Chwila przed ciemnością.
Wskazówki praktyczne
Woda: minimum 1,5–2 l na osobę
Obuwie: solidne buty trekkingowe
Odzież: cieplejsza bluza nawet latem
Oświetlenie: latarka lub czołówka
Dojazd: tylko samochód 4x4
Najlepsza pora: od połowy czerwca do połowy września (poza sezonem – obowiązkowo cieplejsza odzież)
Podsumowanie
Pachnes nie jest górą „na szybko”. Wymaga czasu, cierpliwości i dobrej organizacji, ale odwdzięcza się surowym, wysokogórskim krajobrazem, ciszą i poczuciem przestrzeni, którego próżno szukać w bardziej popularnych rejonach Krety. To idealny wybór dla tych, którzy chcą poznać Lefka Ori z dala od utartych szlaków.